Tajfunowy Kalendarz Adwentowy 2018 15 stycznia 2019 – Opublikowane w: Księgarnia

Grudzień był w Tajfunach szalonym miesiącem – ledwo odpoczęłyśmy po Festiwalu 5. Smaków, a już trzeba było zmienić się w świąteczne elfy. Księgarnia otwarta była także w niedziele, żeby pomóc Wam w dobraniu jak najlepszych prezentów. Ale w tym całym chaosie był jeden stały element: Tajfunowy Kalendarz Adwentowy.

Nasz kalendarz adwentowy miał bardzo prostą formułę – codziennie, od 1 do 23 grudnia, prezentowałyśmy Wam nową książkę, której dotychczas nie było na naszych półkach. Zdjęcia przygotowały dziewczyny ze Strony 17 – jeszcze raz dziękujemy z całego serca!

Jeśli w świątecznym zgiełku umknęły Wam niektóre zdjęcia albo w ogóle nie byliście świadomi istnienia naszego kalendarza, to teraz jest świetny moment, żeby to nadrobić. Każdy z tych tytułów możemy polecić z czystym sumieniem, więc łapcie, póki mamy niektóre z nich jeszcze na półkach!

1/12 Kanae Minato, Confessions

Confessions [“Wyznania”] to literacki debiut Kanae Minato, jednej z najbardziej poczytnych współczesnych pisarek w Japonii. Wydane w 2008 roku Confessions szturmem zdobyło listy bestsellerów i nagrodę Hon’ya Taishō (Booksellers Award), a Minato przyniosło tytuł „królowej iyamisu”, gatunku z pogranicza thrilleru i powieści psychologicznej, którego nazwę chyba najlepiej oddaje angielskie tłumaczenie eww-mysteries. W iyamisu najciemniejsze zakątki ludzkiej psychiki zostają wystawione na światło dzienne, a czytelnik, choć nie raz wyrywie mu się okrzyk „eww!”, nie jest w stanie odłożyć powieści.

Confessions rozpoczyna się, gdy nauczycielka w gimnazjum z zimną krwią mści się na mordercach jej czteroletniej córeczki… uczniach w jej własnej klasie. Minato, w charakterystycznym dla siebie stylu, zmienia narratorów, opowiadając jedną historię z wielu punktów widzenia, z każdym wyznaniem dostarczając nam nowych wskazówek – kto zabił? I dlaczego?

Powieści Kanae Minato to gotowe materiały na scenariusze (sama autorka zaczynała swoją karierę pisarską od scenariuszy właśnie) i zwykle nie trzeba długo czekać na ekranizację. Confessions w 2010 roku na ekrany kin brawuro przeniósł Tetsuya Nakashima – film „Wyznania” zrobił furorę na całym świecie, był też japońskim kandydatem do Oscara. Ale dopiero cztery lata później ukazało się angielskie tłumaczenie powieści autorstwa Stephana Snydera.

2/12 March was Made Of Yarn, ed. Elmer Luke, David Karashima

Cofamy się do 11 marca 2011. Wielkie trzęsienie ziemi w rejonie Tōhoku, fala tsunami, która nawiedziła wschodnie wybrzeże Japonii i doprowadziła do katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Po siedmiu latach te wydarzenia zacierają się już w naszej pamięci, są nie wiele większe niż suche wpisy na Wikipedii.

W Japonii marzec 2011 zawsze pozostanie datą graniczną, dzielącą świat na ten „przed-„ i „-po”. March was Made of Yarn [“Marzec był zrobiony z włóczki”] to antologia, która powstała w 2012 roku dzięki staraniom Elmera Luke’a i Davida Karashimy z Nippon Foundation – zebrali oni teksty (opowiadania, eseje, komiks), które powstały tuż „po”, a cały dochód ze sprzedaży tej publikacji przeznaczyli na wsparcie organizacji charytatywnych działających w północnowschodniej Japonii.

Znajdziemy tu teksty znanych już w Polsce autorek: Yōko Tawady, Yōko Ogawy czy Hiromi Kawakami; ale też wciąż nietłumaczonych na polski gwiazd współczesnej literatury – Mieko Kawakami, Mitsuyo Kakuty, Kazushige Abe czy Shinjiego Ishii. W March was Made of Yarn nie mogłoby zabraknąć też pisarzy wywodzących się z Tōhoku, dla których marzec 2011 miał dodatkowo bardzo osobisty wymiar, tj. Kazumi Saeki i Hideo Furukawa, którego Horses, Horses, in the End the Lights Remain Pure polecałyśmy już wcześniej.

Refleksja, do której skłania lektura tej książki, dotyka kruchego pojęcia bezpieczeństwa, spokoju i przynależności. Doskonale przedstawia to Mieko Kawakami, której opowiadanie March Yarn nadało tytuł całej antologii, a która zestawia ze sobą kruchość wczesnego macierzyństwa i odbywającą się gdzieś daleko w tle tragedię.

„I had all these dreams (…) – zwierza się jej bohaterka, oczekująca narodzin swojego pierwszego dziecka. „It was a world where everything was made of yarn. Water, people, train tracks, the ocean – all yarn. The ground, cups, clothes, date books. Things were knitted from this very soft, sturdy yarn. (…) When something unpleasant or dangerous happens, things suddenly come apart. They go back to being just yarn, they wait it out. (…) In that world, even March was yarn.”

(Mieko Kawakami, March Yarn, tłum. Michael Emmerich)

3/12 Rokudenashiko, What is obscenity?: The Story of a Good For Nothing Artist and her Pussy

Kilka lat temu What is obscenity? zrobiło na Karolinie takie wrażenie, że po skończeniu lektury napisała do autorki i kilka dni później kupiła bilet do Dublina, żeby z nią porozmawiać. Jeśli czytaliście Kwiaty w pudełku, to pewnie kojarzycie tę historię

Kryjąca się pod pseudonimem Rokudenashiko (dosłownie: „Nicniewarta”) Megumi Igarashi narysowała komiks o swojej sztuce i o tym, jak przez nią dwukrotnie wylądowała w więzieniu. Wszystko przez to, że za główny motyw swojej sztuki przyjęła cipkę (jap. „manko”). What is obscenity? to mieszanka pamiętnika, komiksu, esejów i wywiadów, w której autorka w lekkiej formie porusza tak ważne kwestie jak prawo kryminalne w Japonii, seksizm i podejście Japończyków do seksualności.

Wywoła w Was wściekłość, rozśmieszy do łez i momentami wzruszy. A przy okazji naładuje feministyczną inspiracją do zmieniania świata na lepsze

4/12 Hwang Jungeun, One Hundred Shadows

Pierwsza w naszym kalendarzu pozycja z Korei Południowej – One Hundred Shadows [„Sto cieni”] autorstwa Hwang Jungeun. Powieść w tłumaczeniu Jung Yewon wydało Tilted Axis Press, brytyjskie wydawnictwo non-profit, którego działalność śledzimy z wielkim zainteresowaniem.

One Hundred Shadows polecamy wszystkim współczesnym marzycielom, którzy chcą się oderwać od rzeczywistości i przenieść do Seulu starych sklepików z elektroniką i wąskich uliczek; spacerów po zmroku i gry w ciemności w badmintona. Proza Hwang to doskonała współczesna powieść eksperymentująca z językiem i konstrukcją. Jest jak uroczy i niepokojący zarazem sen.

Ale One Hundred Shadows ma też bardziej społeczny wymiar – bohaterowie żyją (mieszkają, pracują) na terenach dawnej giełdy elektronicznej, terenu przeznaczonego do wyburzenia. Widmo rozbiórki wisi w powietrzu niczym kolejny złowrogi cień. Hwang sama zaangażowana była w protesty przeciwko wysiedleniu i wyburzeniu dwóch takich obszarów w Seulu: w Yongsan i Sewoon. Mocno sprzeciwia się też nazywaniu takich miejsc „slumsami”. „Nazywamy miejsce „slumsem” tylko dlatego że ktoś zaplanował wyburzenie, a świadomość, że to czyjeś miejsce zamieszkania, czyjś dom, komplikuje rozbiórkę” – tłumaczyła w wywiadzie dla Korean Literature Now.

Polecamy zarówno dla tych, którzy czytali już trochę książek z Korei, jak i tych, którzy mają przygody z południowokoreańską literaturą dopiero przed sobą.

5/12 Haruki Murakami, Underground

Harukiego Murakamiego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, ale w ramach naszego kalendarza adwentowego sięgamy po tytuł mniej oczywisty, bo niewydany dotąd w Polsce. Underground to doskonale napisana pozycja non-fiction, której tematem jest atak sekty Aum Shinrikyō na tokijskie metro w 1995 roku z użyciem toksycznego sarinu.

 

 

 

 

 

 

 

6/12 Han Kang, Human Acts

Połączenie idealne? Świetna proza i spora dawka wiedzy o historii. W Human acts Han Kang pisze o protestach w Gwangju w 1980 roku, które wstrząsnęły Koreą Południową, już rozedrganą po śmierci prezydenta-dyktatora Park Chung-hee, zamachu stanu i wprowadzeniu stanu wojennego. Ale to przede wszystkim opowieść o traumie i o wszystkich odcieniach człowieczeństwa – tych ciemnych i jasnych. Han Kang plecie narrację z opowieści wielu bohaterów – żywych i martwych, którzy zwracają się do siebie nawzajem, czasami jednak zdejmując zasłonę dzielącą ich z czytelnikiem i mówiąc do nas.

Han Kang została w 2016 roku laureatką prestiżowej Man Booker International Prize za The Vegetarian, ale gdybyśmy miały wybierać jej najlepszą powieść, to byłoby to właśnie Human Acts w tłumaczeniu Deborah Smith (która jest także założycielką wydawnictwa Tilted Axis, o którym wspominaliśmy przy okazji One Hundred Shadows).

“Is it true that human beings are fundamentally cruel? Is the experience of cruelty the only thing we share as a species? Is the dignity that we cling to nothing but self-delusion, masking from ourselves the single truth: that each one of us is capable of being reduced to an insect, a ravening beast, a lump of meat? To be degraded, slaughtered – is this the essential of humankind, one which history has confirmed as inevitable?”

7/12 Keigo Higashino, Journey under the Midnight Sun

Nasza siódma propozycja sprawdzi się na długie, zimowe wieczory – Journey under the Midnight Sun [„Podróż pod polarnym słońcem”] Keigo Higashino.

Tego autora w Japonii nikomu nie trzeba przedstawiać – jego powieści (zwłaszcza kryminały) sprzedają się w milionowych nakładach i co roku trafiają na listy bestsellerów. Higashino jest twórcą postaci Manabu Yukawy, doktora „Galileo” (w Tajfunach znajdziecie też jego The Devotion of Suspect X – polecamy!) czy rozwiązującego lokalne zagadki kryminalne w urokliwej scenerii tokijskiego Nihonbashi Ningyōcho detektywa Kagi (seria Shinzanmono).

Journey under the Midnight Sun to historia pozornie “niepozornego” morderstwa i efektów, jakie to zdarzenie wywarło na osoby najmocniej z nim związane – syna ofiary i córkę podejrzanego. W momencie zdarzenia są jeszcze dziećmi, lecz w ciągu niemal dwudziestu lat trwania śledztwa, które na własną rękę prowadzi policyjny wyga, detektyw Sasagaki, Yukiho i Ryō dorastają i wydaje się, że ich drogi niemal całkowicie się rozchodzą. Gra pozorów na pierwszym planie i dwadzieścia lat historii od wczesnych lat 70-tych w tle.

8/12 The Book of Tokyo: A City in Short Fiction, ed. Michael Emmerich

Dla wszystkich, którzy marzą o wyjeździe do Tokio, mają już takie plany albo po prostu za nim tęsknią – kolekcja opowiadań, które łączy jedno: dzieją się w Tokio. Ale wybrane przez Michaela Emmericha dziesięć opowiadań w zbiorku nie mogło się jednak bardziej różnić.

Hideo Furukawa (którego kojarzycie już z Horses, horses…) pisze o potworze, który ucieka z jednej z wysp Izu, która… administracyjnie należy do Tokio. Gdy dostaje się do centrum, wsiada do pociągu linii Yamanote i zaczyna zabijać.

Kaori Ekuni (autorka Błysku Szczęścia) opisuje związek pary, która odnajduje odrobinę ciepła podczas wspólnych pikników w pobliskim parku. „When you have a picnic, you feel like you’re not all alone” – mówi w pewnym momencie Kyoko. Ale z perspektywy narratora – jej męża – Kyoko i jej pikniki wprowadzają do jego serca niepokój.

Mitsuyo Kakuta pisze o przyjemności kupowania – i o relacji matki z córką. O relacji bliższej niż jakakolwiek w życiu poza rodzinnym domem. O innym domu pisze Horie Toshiyuki w swoim The Owl’s Estate, gdzie kreśli historię spotkania narratora z mieszkającą w Tokio Francuzką i domu, w którym mieszka ze swoimi koleżankami.

Trochę ciepła wprowadza za to Nao-Cola Yamazaki w tekście Dad, I Love You. Głównym bohaterem jest salaryman, którego zostawiła żona, ale mimo to, stara się zachować w swojej duszy iskierkę radości. W pamięci został nam fragment, który zamiast alienować, łączy:

“Why is it that people pick up other people’s things? To make a connection?.. The world is held together with such generosity”.

Hitomi Kanehara (autorka nagrodzonych Nagrodą Akutagawy Języków i kolczyków, które w nas wszystkich wywołały lata temu traumę… bo to naprawdę nie jest dobra książka) przedstawia nam dziewczynę, która spędza dnie na fantazjach seksualnych. Pragnie bliskości i z każdą stroną jej wyobraźnia rozpala się coraz bardziej. Ale w rzeczywistości jest niepewna i zrezygnowana – na tyle, że wsiada do taksówki z obcym mężczyzną i nawet nie wie, dokąd pojedzie.

Vortex Osamu Hashimoto opisuje los kobiet w patriarchalnym społeczeństwie z perspektywy narratorki, która wspomina swoje życie. To opowieść o życiu, którego scenariusz napisał ktoś inny:

“The more she wondered what she wanted to do, the more the not knowing weighed on her. What she didn’t realise was that she’d never in her life done something because she wanted to. The things she needed to concern herself with had always presented themselves to her at the appropriate time. But there was no more to come.”

Shūichi Yoshida, znany z thrillerów, tym razem napisał portret nostalgiczny portret młodego mężczyzny, który nie do końca potrafi się odnaleźć w życiu. W podobny sposób inaczej od tego, z czego jest znana, pisze w Mummy Banana Yoshimoto. Chwilami odrażająca historia dziwnego spotkania i jego konsekwencji.

Na koniec zostawiamy najlepsze według nas opowiadanie – The Hut on the Roof Hiromi Kawakami (autorki Nakano Thrift ShopStrange Weather in Tokyo), która przypomina nam ciepło tokijskiego „dolnego miasta” – shitamachi – z dala od neonów, konbini i sieciówek. Mamy za to skrzypiące podłogi, malutkie sklepiki i przesiąkniętą zapachem jedzenia izakayę. To opowiadanie sprawi, że spędzicie popołudnie na szukaniu biletów do Tokio.

9/12 Lewis Carroll, Alice’s Adventures in Wonderland

Alicja wpada do dziury i ląduje w Krainie Czarów… wydawałoby się, że wiemy, co się stanie – czytaliśmy, widzieliśmy, oglądaliśmy ten motyw wiele razy.

Ale „Alicja w krainie czarów” z lekko psychodelicznymi ilustracjami Yayoi Kusamy to coś, obok czego nie można przejść obojętnie. Istna perełka, która chwyci za serce nie tylko książkoholików, ale także (a może przede wszystkim) fanów świetnego designu.

To wydanie całkowicie inne od klasycznych rysunków, które kojarzą się nam z twórczością Lewisa Carrolla. To album przepełniony zabawami z typografią, ilustracjami, kolorami. Z jakiegoś powodu tekst Alice’s Adventures in Wonderland wydaje się być wręcz stworzony do współistnienia z kropkami Yayoi Kusamy. Zresztą – przekonajcie się sami!

 

 

10/12 Mieko Kawakami, Ms Ice Sandwich

Uwielbiamy design serii nowelek z Pushkin Press, ale większość z nich nie do końca nas przekonuje. Wyjątkiem jest Ms Ice Sandwich autorstwa Mieko Kawakami, ciepła opowieść pisana z perspektywy 8-letniego chłopca. To opowieść o fascynacji „Panią Lodową-Kanapką” – kobietą, która sprzedaje kanapki w jednym z centrów handlowych i jest wyśmiewana przez wielu klientów za swój wygląd. Ale dla chłopca jej pomalowane na niebiesko powieki i ogromne oczy są fascynujące – na tyle, że przychodzi do sklepu codziennie po kanapkę z jajkiem, tylko po to, żeby na nie popatrzeć.

Ms Ice Sandwich w tłumaczeniu Louise Heal Kawai to ciepła opowieść o dorastaniu i powiązanej z nim samotności. Melancholijna i pełna ciepła lektura, w sam raz do ciepłej herbaty (i kanapki!).

„People always forget about these little things, but I believe that each one stays somewhere deep in everyone’s heart, and without noticing it they grow and harden, until one day they cause something terrible to happen.”

 

11/12 Oh Jung-hee, River of Fire and other stories

Oh Jung-hee to jedno z naszych tegorocznych największych odkryć – południowokoreańska pisarka, która wplata wątki feministyczne w pięknie poetyckie zdania. Jej nazwisko zapisywane jest na różne sposoby: jako O Chŏnghŭi, czasami jako Oh Jeonghui (pod takim zapisem dziesięć lat temu wyszły dwa zbiorki jej opowiadań po polsku: Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadaniaPtak).

River of Fire to zbiór dziewięciu opowiadań w świetnym tłumaczeniu Bruce’a i Ju-chan Fultonów. Zbiorek zaczyna się od opowiadania The Toy Shop Woman – debiutu pisarskiego Oh, za który otrzymała nagrodę dla debiutujących pisarzy. To opowieść o traumie i o tym, jak odbija się na naszym życiu. Tak jak w wielu innych opowiadaniach, narracja zatacza coraz szersze kręgi, aż powoli zaczynamy rozumieć sens zachowań bohaterów (a najczęściej – bohaterek). Większość to przytłoczone życiem panie domu, które czują się uwięzione i marzą o ucieczce – choćby na chwilę. Dla niektórych taką ucieczką staje się sztuka, dla innych – spacery w środku nocy lub kilka butelek soju.

Oh pisze o traumie, o bólu i o kobiecości tak, jak mało kto potrafi. O pięknie, którego nie da się uchwycić. O pragnieniu odebrania sobie życia, o depresji, która ścina z nóg, tak że cały świat dociera do nas jakby przez mgłę. I o uldze, jaką przynieść potrafi tylko czas.

„Time – through which silkworm larvae spin lovely raw silk out of mulberry leaves. Time – the formlessness that transforms floating dust and other objects the way a blotter soaks up ink. You can’t see it – you can only feel it. Time exists in the chill you feel when you grope for a light switch when it starts to get dark. It’s there in the whiff from the armpit of the man sitting across from you in the tearoom when he lifts his cup of lukewarm liquid after wearing you out with his chatter. The first disease whose name you can remember, the pleasant sensation you get from a slight fever, the secret pleasure you take from doing something bad, the first time you made love, the times you’ve kissed someone – they all sink into the swamp of time and dissolve, finally to reappear, skilfully woven back together, each with its own sound, colour, tint”.

12/12 Akiyuki Nosaka, The Cake Tree in the Ruins

The Cake Tree in the Ruins to zbiór rozrywających serce na strzępy opowiadań w świetnym tłumaczeniu Ginny Tapley Takemori, którą znacie już między innymi z Convenience Store Woman. Wszystkie teksty spaja jeden temat – dzieją się podczas lub pod koniec drugiej wojny światowej i są pełne motywów autobiograficznych. Podczas nalotów na Kōbe zginęli rodzice autora, Akiyukiego Nosaki, a jego siostra zmarła z głodu.

Najbardziej podczas lektury boli… ciepło, które przebija przez dramatyczne teksty. Miażdży już pierwsze opowiadanie o samotnym wielorybie, który zakochuje się w łodzi podwodnej. Kolejne również smucą, wzruszają, rozdzierają – ale i tak nie można się od tej książki oderwać: o pilocie kamikadze, który nie chce umierać, o głodujących zwierzętach w zoo, o matce, która próbuje ocalić dziecko swoimi łzami od śmierci w pożarze. I o tytułowym ciastowym drzewie, niczym ze snów, o którym marzą dzieci w świecie, w którym ciągle brakuje jedzenia.

„Some trees surrounding a shrine a short distance from the ruins had survived, but all their leaves had been scorched by the heat from the flames. Yet the leaves on this mysterious tree in the ruins of the big old house seemed to be sprouting one after another with fresh green growth.

“Mmm. It smells nice.”

“Yeah, and those leaves look quite tasty.”

“Don’t be silly, since when did anyone ever eat tree leaves?””

Polecamy dla wszystkich, których wzruszył Grobowiec Świetlików (powieść, na kanwie której powstała słynna animacja, też napisał Nosaka!).

13/12 Heaven’s Wind: A dual language anthology of contemporary Japanese writing, ed. Angus Turvill

Kolejny dzień i kolejny zbiorek opowiadań. O tyle wyjątkowy, że w wersji dwujęzycznej – po angielsku i po japońsku. Heaven’s Wind to kolekcja pięciu tekstów świetnych pisarek, które przeprowadzają nas przez kilka dekad japońskiej historii.

Pierwszy z nich to Ball Natsuko Kurody o dziewczynce, która jest w stanie zrobić wszystko, żeby zdobyć nową piłkę do zabawy. Kuroda zaczęła pisać i publikować w latach sześćdziesiątych, ale dopiero niedawno jej twórczość została nagrodzona. W 2013 roku, w wieku 75 lat, otrzymała prestiżową Nagrodę Akutagawy.

Największe wrażenie zrobiło na nas chyba opowiadanie Mitsuyo Kakuty o kobiecie z prowincji, która próbuje poradzić sobie z traumą po utracie dziecka. To genialne połączenie lokalnych przesądów, społecznych oczekiwań i odrobiny realizmu magicznego. The Child Over There było częścią tomiku opowiadań, za który Kakuta została nagrodzona w 2012 roku Nagrodą Izumi Kyoka.

Odrobinę niepokoju wprowadza za to Kuniko Mukoda w swoim The Otter (nagrodzonym Nagrodą Naokiego) i Aoko Matsuda w Planting. Opowiadanie Matsudy wszystkie uważamy za jedną z najciekawszych rzeczy, które przydarzyły się w ostatnich latach w japońskiej literaturze. Jeśli chcecie się przekonać, co porusza nasze tajfunowe serca, to idealny moment – „Planting” brzmi cudownie i po japońsku i po angielsku.

A dla wszystkich, którzy uczą się japońskiego, wisienką na torcie jest esej tłumacza, Angusa Turvilla, w którym podaje konkretne przykłady różnych językowych zagadek i tłumaczy, jak je rozwiązał.

14/12 Jin Yong, A Hero Born

A Hero Born to powieść chińskiego autora Jin Yonga, twórcy książek z gatunku wuxia xiaoshuo – historii o wojownikach. W samych Chinach sprzedano tylko 300 milionów (!) egzemplarzy jego książek, ale gdyby wziąć pod uwagę pirackie kopie, byłoby tego pewnie kilka razy więcej. Nic dziwnego – A Hero Born to idealna pozycja na “binge-reading”.

Guo Jing to żołnierz, wychowany w armii Czyngis-chana, który rozpoczyna naukę sztuk walki, by poznać swoje przeznaczenie i uratować imperium od upadku. Brzmi banalnie, ale motywy rodem z filmów kung-fu z dodatkiem elementów fantastycznych dodają całości wyjątkowego klimatu. Jeśli jesteście fanami fantasy lub/oraz klimatów wschodnich sztuk walki, to szykujcie się na godnego następcę najmocniejszych graczy tego gatunku.

Tytuł ten rozpoczyna serię Legend of the Condor Heroes, która planowana jest na dwanaście (!) tomów. Kolejny tom już w styczniu, więc nasza chęć zaszycia się pod kocem i powrotu do magicznego świata zostanie spełniona już za miesiąc. Jeśli zdarzyło Wam się obejrzeć cały sezon jakiegoś serialu na raz, to A Hero Born jest dla Was – będziecie czytać w wannie, w pracy i podczas spacerów.

A po skończeniu lektury, będziecie źli na cały świat, że kolejnych jedenastu tomów nie ma TU I TERAZ.

15/12 Sōseki Natsume,  I Am a Cat

Jeśli w przedświątecznym zgiełku marzycie, żeby zwinąć się w kłębek jak kot i po prostu odpocząć, warto to zrobić z dobrą książką w rękach.

Często pytacie nas o nią w księgarni, i o to jest: I Am a Cat [Jestem kotem] Sōsekiego Natsume. Wielu czytelników zainteresowanych literaturą japońską, skuszonych rozkosznym tytułem, właśnie po tę książkę sięga jako pierwszą.

Dumny narrator, bezimienny kocur, jest niezwykle spostrzegawczym obserwatorem, gotowym wytknąć wszystkie najgorsze przywary swojego właściciela (średnio oddanego pracy nauczyciela), ale też całego japońskiego społeczeństwa okresu Meiji (1868-1912).

There are times when even I, a mere cat, can put two thoughts together. “Teachers have it easy. If you are born a human, it’s best to become a teacher. For if it’s possible to sleep this much and still to be a teacher, why, even a cat could teach” However, according to the master, there’s nothing harder than a teacher’s life…

16/12 Sei Shōnagon, The Pillow Book

Sei Shonagon - The Pillow BookGdy zobaczyłyśmy dzisiaj śnieg za oknem, to wiedziałyśmy, że mamy dla Was idealną lekturę na dziś. The Pillow Book Sei Shōnagon to zbiór przemyśleń, notatek, wierszy, list rzeczy, które zasmucają czy wprowadzają w zachwyt. A przede wszystkim – zachęta do tego, żeby obserwować świat jeszcze uważniej.

Aż trudno uwierzyć, że Shōnagon napisała to wszystko prawie tysiąc lat temu. Pisała o wszystkim – o życiu dworu, o mnichach, o pisaniu listów, o mężczyznach. Nie ma chyba lepszego sposobu na wczucie się w życie dworu z epoki Heian niż lektura Zapisków spod wezgłowia. A przy okazji na zatrzymanie się w naszym pędzie i zauważenie tych wszystkich rzeczy, które mają zwyczaj nam umykać.

„In spring it is the dawn that is most beautiful. As the light creeps over the hills, their outlines are dyed a faint red and wisps of purplish cloud trail over them.

In summer the nights. Not only when the moon shines, but on dark nights too, as the fireflies flit to and fro, and even when it rains, how beautiful it is!

In autumn, the evenings, when the glittering sun sinks close to the edge of the hills and the crows fly back to their nests in threes and fours and twos; more charming still is a file of wild geese, like specks in the distant sky. When the sun has set, one’s heart is moved by the sound of the wind and the hum of the insects.

In winter the early mornings. It is beautiful indeed when snow has fallen during the night, but splendid too when the ground is white with frost; or even when there is no snow or frost, but it is simply very cold and the attendants hurry from room to room stirring up the fires and bringing charcoal, how well this fits the season’s mood! But as noon approaches and the cold wears off, no one bothers to keep the braziers alight, and soon nothing remains but piles of white ashes.”

17/12 Haruki Murakami, The Strange Library

Haruki Murakami - The Strange LibraryThe Strange Library, tytuł, który nie doczekał się jeszcze polskiej wersji, to niepozorna, malutka książeczka, ale jej wnętrze zaskoczy was prawdziwą ucztą dla oczu.

The Strange Library jest mroczna, pełna tajemnic i pułapek biblioteka, jest uwięziony w niej chłopiec, jest znany fanom tego autora Człowiek-Owca – tajfunowy ulubieniec (na myśl o tej postaci mamy ciarki na plecach). Ilustracje i wkomponowana w tekst zabawa typografią na równi z narracją autora prowadzą czytelnika przez niepokojącą historię.

Książka ta ucieszy na pewno osoby, które Murakamiego pochłaniają w ilościach wszelakich, jak i tych, którzy próbują się do niego dopiero przekonać.

 

 

 

18/12 Ryū Murakami, Coin Locker Babies

Coin locker babies to surrealistyczna opowieść o dwójce chłopaków, Hashi i Kiku, którzy jako niemowlęta zostali pozostawieni przez swoje matki w przydworcowych szafkach. Jako nastolatkowie dołączają do bandy wyrzutków z tokijskiego Toxitown, gdzie rządzi chaos. To psychodeliczna historia, która spodoba się fanom m.in. “Requiem for a Dream” czy “Trainspotting”.

Ryū Murakami to enfant terrible wśród japońskich pisarzy – nie stroni także od mocnych, dosadnie opisywanych scen, a w jego książkach pojawia się często motyw przekraczania moralnych granic, narkomanii czy obłędu. David Pilling, autor znany z jednego z naszych bestsellerów, “Bending Adversity”, napisał na tylnej okładce książki:

If Haruki is the Beatles of Japanese literature, Ryu is its Rolling Stones.

To co? Jacyś chętni na literacką jazdę bez trzymanki?

 

 

19/12 Shūsaku Endō, Silence

To pierwsze tajfunowe spotkanie z Shūsaku Endō i jego najsłynniejszą powieścią, wymienianą często na listach największych dzieł literackich XX wieku.

Silence [Milczenie] Shūsaku Endō to podróż w czasie do XVII wieku i Japonii zamkniętej na świat. Opowiada o losach portugalskich misjonarzy na wyspach, którzy przyjechali szerzyć wiarę wśród „ukrytych chrześcijan” (kakure kirishitan), zmuszonych praktykować swoją religię w ukryciu w obawie przed represjami szogunatu.

Wstęp do wydania Picador Classic napisał Martin Scorsese, który po wielu latach starań w 2016 roku przeniósł „Milczenie” na ekrany kin. W jednym z wywiadów tłumaczy:

“Silence is the story of a man who learns – so painfully – that God’s love is more mysterious than he knows. That He leaves much more to the ways of men than we realize, and that He is always present… even in His silence.”

20/12 Alex Kerr, Lost Japan: Last Glimpse of Beautiful Japan

Alex Kerr wraca do nas jak bumerang – doceniamy jego obiektywizm i umiejętność oddzielenia zachwytu nad Japonią od chłodnego spojrzenia na targające nią problemy. Prócz dostępnej u nas od samego początku Dogs and Demons: Tales From the Dark Side of Modern Japan w ramach kalendarza adwentowego prezentujemy Wam Lost Japan: Last Glimpse of Beautiful Japan, którą Kerr napisał w 1993 roku, oryginalnie w języku japońskim. Przyniosła mu ona największy rozgłos i ugruntowała jego autorytet wśród japonistów.

Lost Japan to książka o romantycznej miłości, jaką wielu obcokrajowców darzy Japonię. Autor sam przyznaje, że na jej urok składają się m.in. świątynki, yukaty, małe sklepiki czy onseny. Fascynacja ta potrafi jednak przysłonić prawdę o tym, że kraj ten, niczym mityczny wąż, zdaje się pożerać własny ogon i wpadł w pułapkę własnej historii i kultury. Kerr zwraca uwagę na to, jak bardzo Japonia rozdarta jest pomiędzy nowoczesnością i rozwojem, a własną historią i tradycjami, które w tym konflikcie interesów niszczeją i tracą na swojej wartości. Tęsknota za prostotą i dawnymi zwyczajami daje pole do dyskusji o tym, jak zachodzące zmiany wpłyną na dalsze losy kraju, i czy wyjdzie on z tego obronną ręką, zachowując własną, unikalną tożsamość.

Autor mimo pesymistycznych wizji wierzy, iż na miejsce utraconych czasów pojawią się nowe wspomnienia, a miłość do Japonii będzie ewoluowała wraz z rozwojem kraju. Całość to zbiór słodko-gorzkich esejów, które obnażają nieco schematy, jakim popadamy, gloryfikując dane miejsce, ciągle wracając do idealizowanej przeszłości i ignorując zmiany, jakie są naturalną koleją rzeczy.

21/12 Taeko Kōno, Toddler Hunting and Other Stories

Momentami bulwersujące, wciągające i niewątpliwie piękne teksty Taeko Kōno to jedno z odkryć 2018 roku.

Toddler Hunting and Other Stories to zbiór najlepszych tekstów Kōno z lat 60. Kani (“Crabs”) wygrało prestiżową Nagrodę Akutagawy w 1963 r., a Yuki (“Snow”) było nominowane rok wcześniej (o Nagrodzie i tegorocznych nominowanych przeczytacie na naszym tajfunowym blogu!). Nic dziwnego: lektura jej opowiadań to doznanie intensywne – jej teksty mają w sobie niepokojące, obsesyjne piękno.

W swoich pracach często porusza mroczne tematy, które momentami są wręcz odrzucające: przemoc domowa, sadomasochizm, morderstwo. Ale głównym motywem jej twórczości jest trauma i poszukiwanie siebie. Im głębiej w tekst, tym bardziej czytelnik uświadamia sobie, że poruszane przez autorkę ciężkie tematy nie są użyte po to, żeby szokować, a raczej by zmusić do przemyśleń na temat źródła ciemniejszej strony każdego i każdej z nas.

Rewelacyjny zbiór tekstów, które wywołają w Was całą gamę emocji i odczuć, ale i tak nie będziecie mogli się oderwać.

No i te zakończenia, które zostawiają nas z posmakiem mroku i kuszą, żeby się w tę ciemność zanurzyć, jak kilka ostatnich zdań z Night Journey:

“Fukuko realized that she’d been in a particular mood for some time now, a mood that would keep her walking beside Murao into the night, walking on and on until they became the perpetrators—or the victims—of some unpredictable crime.”

22/12 Kyung Sook-Shin, Please Look After Mother

Przedostatnia propozycja w naszym kalendarzu to poruszająca opowieść Please Look After Mother Kyung-Sook Shin. To wzruszające studium relacji z najbliższymi oraz naszych wewnętrznych konfliktów i sprzeczności. Kyung-Sook poświęca wiele miejsca na opisywanie pozornie prostych sytuacji, które okazują się ukrywać pod powierzchnią niesamowity ładunek emocjonalny.

Kiedy So-nyo, główna bohaterka powieści, znika niespodziewanie, a trop urywa się na dworcu w Seulu, jej mąż wraz z dorosłymi już dziećmi od razu rozpoczynają poszukiwania. W trakcie przepełnionych żalem rozmów zaczyna kształtować się wizja matki jako postaci, która była zawsze na wyciągnięcie ręki. Jej brak porusza kruchymi fundamentami rodziny, a każdy z jej członków robi w zaciszu własnych myśli rachunek sumienia. Dowiadujemy się nowych faktów poprzez wspomnienia różnych członków rodziny, a relacje między nimi rysują pełniejszy obraz tego, jak wyglądało dotychczas ich wspólne życie.

Najbardziej poruszył nas fragment, w którym strapieni członkowie rodziny dywagują nad brzmieniem ulotki informującej o poszukiwaniach matki, lecz uświadamiają sobie, że nikt nie posiada aktualnego zdjęcia So-nyo. Jej stała obecność, ciągłe poświęcenie się dzieciom czy mężowi było traktowane przez wszystkich jako coś pewnego i stałego. Od tej chwili coraz bardziej wgryzamy się w prawdziwe myśli oraz wspomnienia samej zaginionej, patrząc na świat jej oczyma. Z każdym kolejnym zdaniem So-nyo staje się w wyobraźni czytelnika człowiekiem z krwi i kości, z własnymi rozterkami i targającymi ją emocjami, a nie tylko żoną i matką.

„…I have so many dreams of my own, and I remember things from my childhood, from when I was a girl and a young woman, and I haven’t forgotten a thing. So why did we think of Mom as a mom from the very beginning? She didn’t have the opportunity to pursue her dreams, and all by herself, faced everything the era dealt her, poverty and sadness, and she couldn’t do anything about her very bad lot in life other than suffer through it and get beyond it and live her life to the very best of her ability, giving her body and her heart to it completely. Why did I never give a thought to Mom’s dreams?”

23/12 Yukio Mishima, The Sailor Who Fell from Grace with the Sea

The Sailor Who Fell from Grace with the Sea to jedna z najlepszych książek Mishimy, która jest idealnym wprowadzeniem dla tych, którzy jeszcze przygodę z jego twórczością mają przed sobą. Zwłaszcza w tak świetnym tłumaczeniu Johna Nathana.

Akcja całej książki dzieje się po drugiej wojnie światowej w Jokohamie. Główny bohater to młody Noboru, „numer trzeci” w bandzie lokalnych chłopaków, którzy za wszelką cenę próbują stworzyć własny zestaw moralnych zasad. To historia o honorze i o poszukiwaniu chwały. Oraz opowieść o miłości – między jego matką a marynarzem o nazwisku Tsukazaki, która przyczynia się do jego zguby.

The Sailor Who Fell from Grace with the Sea bazuje na kontrastach: pięknych poetyckich opisów z krótkimi konkretnymi fragmentami. Morza i lądu. Dzieci i dorosłych. Czułości i okrucieństwa. W tak krótkim utworze Mishimie udaje się stworzyć postaci pełne konfliktów: Noboru pragnie być akceptowany, jego matka nie chce pozbyć się swojej niezależności, a Tsukazaki z każdą stronicą strony coraz bardziej dochodzi do wniosku, że nie znajdzie prawdziwego szczęścia ani na statku, ani poza nim.

Piękne i bolesne dzieło jednego z najlepszych japońskich pisarzy.

“An ugliness unfurled in the moonlight and soft shadow and suffused the whole world. If I were an amoeba, he thought, with an infinitesimal body, I could defeat ugliness. A man isn’t tiny or giant enough to defeat anything.”

« Książka na ekranie: Osamu Dazai
Ryūnosuke Akutagawa “Śnieg” »