Kocim tropem przez literaturę japońską 22 lutego 2019 – Opublikowane w: Japonia, Księgarnia

Koty

Podobają mi się koty, które mają czarny grzbiet,
a resztę ciała białą.

(Sei Shōnagon, Zapiski spod wezgłowia tłum. Agnieszka Heuchert)

Kocie kawiarenki czy maneki-neko, figurki kota z jedną łapką uniesioną do góry w geście zaproszenia, to tylko jedno oblicze japońskiej miłości do kotów. Kot zadomowił się w kulturze japońskiej setki lat temu i jest jej nieodzownym elementem po dzisiejsze czasy. W Tokio istnieją dwie świątynie poświęcone czworonogom – buddyjska Gotokuji i szintoistyczna Imado Jinja, popularność zdobyły animacje, w których koty są głównymi bohaterami – Majo no Takkyūbin (pol. Podniebna poczta Kiki) czy Neko no ongaeshi (pol. Narzeczona dla Kota), istnieje też wyspa – Tashirojima, która jest niemalże całkowicie zamieszkiwana przez koty. Nic więc dziwnego, że świętowany jest również Dzień Kota – w Japonii przypada on właśnie dziś, 22 lutego.

A jak to jest z tymi mruczącymi czworonogami w japońskiej literaturze? Na przestrzeni wieków koty były przedstawiane w sztuce, legendach czy w powieściach… Dzisiaj przyglądamy się bliżej kocim bohaterom, których znajdziecie w książkach również w tajfunowej ofercie.

 

SEI SHŌNAGON (ok. 965-1024): The Pillow Book

O życiu Sei Shōnagon nie wiadomo wiele. Była arystokratką, żyjącą w epoce Heian (na przełomie X i XI wieku), w której dworzanie wiedli życie w odosobnieniu od reszty społeczeństwa, a poligamia była wśród arystokratów oraz bogaczy na porządku dziennym. Osobliwe z naszego punktu widzenia zwyczaje, takie jak poczernianie zębów przez młode damy w celach upiększających oraz wiele innych spraw życia codziennego arystokracji, Sei Shōnagon opisała w mającym już ponad 1000 lat Makura no sōshi, dziele znanym po angielsku jako The Pillow Book, a po polsku jako Zapiski spod wezgłowia. Tym samym zapoczątkowała nowy styl literacki zwany zuihitsu, dosłownie „luźne zapiski”, który bliski jest współczesnym pamiętnikom. Z dużą dawką poczucia humoru oraz błyskotliwością opisała życie codzienne ówczesnej arystokracji, które z dzisiejszej perspektywy wydaje się dość próżne i leniwe.

Makura no sōshi nie zabrakło dworskich kotów, a przede wszystkim kotki samego cesarza zwanej Myōbu, o której Shōnagon pisze tak:

„Kotka cesarza miała piątą rangę dworską i nazywano ją Myōbu. Była naprawdę urocza i cesarz darzył ją szczególnymi względami. Pewnego razu kotka wyszła na skraj werandy. Dama opiekująca się kotką, zwana Uma no myōbu – Damą od Koni, zawołała:

– Nie wolno wychodzić. Wracaj do środka!

Ale kotka nie usłuchała i wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca. Opiekunka pogroziła:

– Tu gdzieś kręci się Okinamaru. Okinamaru! Chodź, ugryź Myōbu!

Ten głupi Okinamaru pomyślał chyba, że opiekunka mówi to poważnie, bo przybiegł i rzucił się na kotkę. Myōbu przestraszyła się bardzo i w popłochu uciekła za kotarę. Cesarz przebywał właśnie w jadalni i nieprzyjemnie zaskoczyła go ta sytuacja. Wziął kotkę na ręce i zawołał dworzan. Kiedy przyszedł sekretarz Minamoto Tadataka, Jego Wysokość rozkazał:

– Okinamaru trzeba zesłać na Psią Wyspę. Natychmiast!(…)

(Sei Shōnagon, Zapiski spod wezgłowia tłum. Agnieszka Heuchert)

W Tajfunach znajdziecie angielskie wydanie The Pillow Book, z którego dowiecie się wielu ciekawych, zabawnych, smutnych czy zaskakujących historii nie tylko o kotach, ale też o życiu oraz zwyczajach ówczesnych dworzan.

 

NATSUME SŌSEKI (1867-1916): I am a cat

Urodzony w Edo (dawna nazwa Tokio) i tworzący w epoce Meiji (1868-1912) Natsume Sōseki jest prawdopodobnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych klasyków japońskiej literatury, zarówno w swojej ojczyźnie, jak i na Zachodzie. Wbrew osiągniętemu z czasem ogromnemu sukcesowi, Sōseki nie miał łatwego życia. Przechodził załamania nerwowe, a także miał problemy zdrowotne, z którymi borykał się przez większość życia. Studiował anglistykę na Uniwersytecie Tokijskim oraz przebywał na stypendium w Anglii, gdzie cierpiał na depresję, którą opisał w utworze Mon (ang. The Gate, pl. Wrota).

Po powrocie z Londynu przez 3 lata mieszkał w tokijskiej dzielnicy Sendagi, gdzie osadzona jest powieść Wagahai wa neko de aru (ang. I am a Cat, pl. Jestem kotem). Podobno w swoim mieszkaniu znalazł bezpańskiego kotka, który stał się inspiracją przy tworzeniu dzieła. Dziś nie można zwiedzić domu, w którym wtedy mieszkał (budynek został przeniesiony do muzeum/parku rozrywki Meiji-mura w okolicy Nagoi), ale w miejscu, gdzie niegdyś stał dom znajduje się teraz niewielka tablica pamiątkowa oraz kocia statua upamiętniająca pisarza.

Warto też dodać, że w Tokio znajduje się interaktywne muzeum Sōsekiego, w którym można dowiedzieć się o sporo życiu oraz twórczości autora. Spacerując po budynku podążamy kocimi śladami, które są widoczne na ścianach i podłodze, a także zdobią kubki kafejki,  znajdującej się na terenie obiektu. Można powiedzieć, że to koty, tuż obok pisarza, stanowią główny element muzeum.

 Jestem kotem. Imienia jeszcze nie mam. Nawet nie wiem, gdzie się urodziłem. Pamiętam tylko, jak zacząłem miauczeć w jakimś ciemnym i wilgotnym kącie. Tam też po raz pierwszy zobaczyłem człowieka. Później dowiedziałem się, że był to shosei – uczeń na stancji – najbardziej niegodziwa odmiana rodzaju ludzkiego (…)

(Natsume Sōseki, Jestem kotem tłum. Mikołaj Melanowicz)

Tymi słowami zaczyna się jedna z najbardziej rozpoznawalnych powieści Sōsekiego – I am a Cat. Dzieło to jest satyrą opisującą wojnę japońsko-rosyjską, której głównym narratorem jest kot mieszkający w domu nauczyciela o nazwisku Kushami. Komizm, niebywale inteligentne poczucie humoru oraz wnikliwa obserwacja życia ówczesnej inteligencji japońskiej z perspektywy kota pozwala na jedyny w swoim rodzaju wgląd w życie japońskiej warstwy średniej. Powieść jest również krytyką wobec japońskiego społeczeństwa, które według Sōsekiego bezkrytycznie przyjmowało wszystko to, co zachodnie, jednocześnie przecząc sobie i stawiając siebie na piedestale narodów. Kot podsłuchuje i obserwuje gości, którzy odwiedzają dom jego właściciela, kpiąc sobie z niedorzecznych rozmów, jakie odbywają się między ludźmi.

I am a Cat to pozycja nie tylko dla miłośników kotów, ale również czytelników lubiących cięty humor z dużą dawką rozważań na temat życia i problemów Japończyków żyjących w okresie konfliktu japońsko-rosyjskiego.

 

MURAKAMI HARUKI (1949 – ) i jego koty

Haruki Murakami jest niewątpliwie znany polskim czytelnikom – jego powieści są szeroko dostępne w wielu księgarniach i to od jego twórczości wielu zaczyna swoją przygodę z japońską literaturą. Ci, którzy mieli styczność z jego twórczością z pewnością zwrócili uwagę zarówno na różnorodność motywów (od surrealizmu po realizm), jak i powtarzalność niektórych z nich (jazz czy gotowanie). Jest jeszcze jeden element, który jest nierozłączną częścią, a także motywem przewodnim licznych dzieł Murakamiego – koty. Pisarz znany jest ze swojego zamiłowania do kotów i poświęcił im sporo miejsca zarówno w powieściach jak i esejach.

Powieść Kronika ptaka nakręcacza zaczyna się od tego, że kot głównego bohatera znika:

(…)O rany, no to teraz na poszukiwanie kota, pomyślałem. Od dawna lubię koty. Lubiłem tego kota, choć mają swój własny tryb życia. Nie są wcale głupimi zwierzętami. Jeżeli kot zniknął, to znaczy, że zachciało mu się gdzieś pójść. Wróci, kiedy będzie głodny i zmęczony. Ale pójdę go poszukać, bo Kumiko mnie prosiła. I tak nie mam nic innego do roboty (…).

(Murakami Haruki, Kronika ptaka nakręcacza tłum. Anna Zielińska-Elliott)

Dalej znajduje się zabawny fragment związany imieniem zaginionego kota bohatera:

 – Jak ma na imię?

– Noboru – odpowiedziałem. – Noboru Wataya.

– Wspaniałe imię jak na kota.

– Tak się nazywa brat żony. Kot w czymś go przypomina, więc żartem tak go nazwaliśmy.

– W czym go przypomina?

– Jakoś tak ogólnie. Ma podobny chód i tępe spojrzenie (…).

(Murakami Haruki, Kronika ptaka nakręcacza tłum. Anna Zielińska-Elliott)

Na liście najbardziej kocich powieści Murakamiego nie może zabraknąć również Kafki nad morzem. Tytułowy Kafka jest przecież wielkim miłośnikiem kotów i nie może minąć żadnego bez powitalnego pogłaskania. Z kolei inny z bohaterów, pan Nakata, w pewnym momencie  posiada nadprzyrodzone zdolności polegające na rozmawianiu z kotami.

Warto przejść się kocimi ścieżkami po powieściach i opowiadania Murakamiego; uważajcie jednak, aby nie zawędrować aż do Miasta Kotów…

 

Kocie łapki

Na koniec zapraszamy do Tajfunowej księgarni – z okazji Dnia Kotów przygotowałyśmy dla Was coś wyjątkowego. Album Cat Paws japońskiego wydawnictwa PIE, który swego czasu wywołał prawdziwy boom na Instagramie. Urocza książeczka pełna jest kocich łapek i pyszczków i ucieszy każdego miłośnika tych niesamowitych zwierząt.


W nagłówku użyto grafikę Sleeping Cat Kōno Baireia (1844-1895) (Rawpixel Ltd.) 

« Literatura chińska na Lunarny Nowy Rok
Książka na ekranie: Eileen Chang »