Miesiąc Historii Kobiet: Yūko Tsushima 5 marca 2019 – Opublikowane w: Japonia, Miesiąc Historii Kobiet

Yūko Tsushima to jedno z moich zeszłorocznych literackich odkryć. The Territory of Light mnie zachwyciło, The Child of Fortune frustrowało, ale w dobry sposób. A później w nostalgiczny nastrój wprowadziło mnie jej pierwsze polskie tłumaczenie – Jestem, tęsknię, mówię.

Dla wielu Tsushima znana jest głównie z tego, że jest córką Osamu Dazaia, ale swoją twórczością udowadnia, że jest kimś o wiele więcej niż córką znanego pisarza.

Tsushima w swojej twórczości często porusza wątki autobiograficzne – pisze o samotnych matkach, o utracie ojcia (pięknie opisuje to w opowiadaniu A Watery Realm z małego zbiorku Of Dogs and Walls). W przeciwieństwie do większości pisarzy i pisarek, którzy akcję opierają na standardowym modelu rodziny, Tsushima pisze o kobietach opuszczonych, pozostawionych przez swoich bliskich, z trudem radzących sobie w świecie.

Czytając o niej i przygotowując się do kolejnej, powolnej lektury Jestem, tęsknię, mówię, natrafiłam na stary wywiad z Tsushimą w “The Chicago Tribune”[1].

Pozwólcie, że przytoczę kilka fragmentów, które pozwolą nam lepiej ją poznać:

Moje prawdziwe imię to Satoko Tsushima, ale nigdy go nie lubiłam. Kiedy moja mama była ze mną w ciąży, robiła dużo na drutach. Jest bardzo metodyczną kobietą, a symetria jest w robótkach kluczowa. To zainspirowało moją matkę, żeby dać mi takie imię. Ale kształt chińskiego znaku (里) jest zamknięty i skończony; nie pozostawia miejsca na rozwój. Kiedy nadszedł czas, żeby wybrać pseudonim artystyczny – przywilej każdego pisarza – wybrałam Yūko, prosty znak (佑), który sugeruje ruch na zewnątrz. I oznacza “szczęście”.

(…)

Lubię Tennesse’ego Williamsa. Jego bohaterki nie są usatysfakcjonowane teraźniejszym stanem rzeczy i są odważne na tyle, żeby spróbować czegoś nowego, bez względu na to, jak niebezpieczne wydaje się to z racjonalnego punktu widzenia. Nienawidzą być ograniczane w codziennym życiu. Może to niszczenie samej siebie, ale czuję bliskość do ich ekspansjonistycznej chęci wyjścia z siebie, żeby odnaleźć szczęście.

Kobiece postaci, które stworzyłam w swoich powieściach, także nie szukają kompromisów z rzeczywistością. Może i wydają się spokojne, ale są na tyle silne, żeby szukać swojego szczęścia we własny sposób.

Moim ciągle powtarzającym się tematem jest miłość i samotność. Wszyscy pragniemy miłości, ale miłość jest zaplątana z samotnością. Chcę zagłębić się w to. Piszę tylko o tym, co jest mi znane.

Jestem rozwiedzioną matką. Urodziłam się w Tokio i mieszkam tu całe życie (…)

Nigdy nie pisałam o szczęśliwych kobietach. To nie dlatego, że lubię nieszczęście, lecz dlatego, że wierzę, że nieszczęście nie jest zawsze złe. Szczęście potrafi popsuć ludzi. Szczęśliwi ludzie tracą wrażliwość i z tego powodu stają się biedni w kwestii ludzkich cech.

W przeciwieństwie do tego – ludzie potrafią wzbogacić się dzięki nieszczęściu. Nieszczęśliwi ludzie dostają szansę odkrycia prawdziwej ludzkiej natury. To tak, jakby zdać sobie sprawę z istnienia kamienia, dopiero jak się o niego potkniemy. Wiem, że to trudne, ale ludzie dojrzewają dzięki trudnościom.

To dlatego interesuję się nieszczęśliwymi kobietami, pomimo silnego chórku: “Chcę być szczęśliwy/a!” w naszym społeczeństwie. Tragedia jest bardziej dramatyczna niż piękne historie sukcesu. Przynajmniej dla mnie.

Nie wszystkie kobiety są nieszczęśliwe, ale kobiety są pokrzywdzone tylko dlatego, że są kobietami. (…) W prywatnym życiu, kobiety są ofiarami tego, jak nauczono je się zachowywać. (…)

Większość Japonek oczekuje od małżeństwa socjoekonomicznego i emocjonalnego bezpieczeństwa. Więc kobieta wybiera tego mężczyznę na męża, który wydaje się najbardziej zdolny do ochronienia jej. W japońskim istnienie wyrażenie – “osiągnąć cel” – które oznacza wziąć ślub, tak jakby nie było już innego celu w życiu. Wiele kobiet jest przekonanych, że wszystko będzie w porządku, jak już tylko “osiągną cel”.

(…)

Tradycyjnie kobiety nadal cierpią bardziej z powodu rozwodu niż mężczyźni. Zostają wyrzutkami. Rozwiedziona kobieta musi sama przeciwstawiać się światu, jako że utraciła ochronę i przywileje, dane jej przez małżeństwo.

(…)

Moje fikcyjne postaci walczą o miłość, przekonane, że istnieje ona poza ich małżeństwami. Nie są usatysfakcjonowane byciem tylko dobrą matką – a to norma silnie popierana przez nasze społeczeństwo. Wydaje mi się, że większość japońskich mężczyzn nie jest w stanie zaakceptować takich kobiet. Japonia to kraj mężczyzn, ale emocjonalnie to nadal matriarchalne społeczeństwo. Japońscy mężczyźni potrzebują ogrom moralnego wsparcia od kobiet.

(…)

Myślę, że kobiety nie mogą być usatysfakcjonowane tylko przez posiadanie dzieci. Miłość do dziecka i miłość do przeciwnej płci mają inną naturę. Ale między nimi jest kompromis. Rozwiedziona matka decyduje się na bycie dobrą matką, nie tylko po to, żeby zostać uznaną przez społeczeństwo, ale także, żeby być docenioną przez własne dzieci, że ich nie opuściła. Myślę, że dzieci są dla rozwiedzionych kobiet dużym ciężarem.

Większość kobiet łudzi się, że kiedyś ocali je jakiś idealny mężczyzna. Czekają na rycerza na białym koniu. (…)
Ale ścieżka do ocalenia zaczyna się wtedy, kiedy zdamy sobie sprawę, że nie ma ocalenia z zewnątrz. Musimy same sobie pomóc.

(…)

Jaka jest wartość zwykłego ludzkiego życia? To najważniejsze z pytań, na które szukam odpowiedzi. Nie mam pojęcia, jakie jest znaczenie mojego istnienia. Kiedy byłam dzieckiem, byłam zdesperowana i chciałam umrzeć. Czułam się bezwartościowa: głupia, brzydka, ze złym charakterem. Ale teraz wierzę, że w każdym z nas jest jakaś wartość. Moje prace to przesłanie dla tych, którzy chcą znać swoją wartość. Dlatego nie piszę powieści, które sprawiają, że chce się po nich umrzeć. To moja pisarska etyka.

Chcę widzieć w życiu pozytywną stronę. Dlatego nie jestem pesymistką na temat przyszłości kobiet. Może to zabrzmi paradoksalnie, ale japońskie kobiety są w lepszej pozycji niż japońscy mężczyźni. Mężczyźni w naszym społeczeństwie muszą pracować. Ale kobiety mają wolność – biorąc ślub, nie muszą zostać niewolnikiem korporacji. Sytuacja kobiet nie jest łatwa, ale posiadanie tego wyboru jest lepsze niż nic. Nie ma jednego sposobu na szczęście.


[1] Chieko Kuriki, Yuko Tsushima, The Chicago Tribune, 22 stycznia 1989

« Miesiąc Historii Kobiet: Mieko Kawakami
Miesiąc Historii Kobiet: Yoshiko Shimada »