Gdy myślimy o Singapurze — zarówno w Polsce, jak i za granicą — często widzimy nowoczesne państwo-miasto, zielone ogrody, spektakularną architekturę i społeczeństwo żyjące w harmonii i dobrobycie. W wyszukiwarce błyskawicznie pojawia się określenie: „Szwajcaria Azji Południowo-Wschodniej”. Ale czy ten obraz naprawdę oddaje rzeczywistość?
Kirsten Han, znana już w Tajfunach, w swojej książce Singapore, I Recognise zrywa z tym wygładzonym wizerunkiem. To autorka, której eseje, takie jak Singapore Will Always Be at War czy Silhouette of Oppression, bardzo cenimy. Tym razem zabiera nas jeszcze głębiej – pokazując codzienne życie w państwie, gdzie obowiązuje surowa cenzura, zakazane są nawet jednoosobowe protesty, a za krytykę rządu można zostać objętym policyjnym śledztwem.
Co czyni tę książkę wyjątkową, to także osobista perspektywa autorki. Kirsten pisze szczerze o swojej drodze do aktywizmu – o tym, jak długo wierzyła, że rząd zawsze działa w interesie obywateli, i jak stopniowo zaczęła dostrzegać drugie dno tej narracji. To opowieść nie tylko o kraju, ale też o dojrzewaniu do niezgody i budzeniu się świadomości.
Jeśli chcecie zobaczyć mniej znane oblicze Singapuru i przeczytać historię, która zostaje w głowie na długo – Singapore, I Recognise to książka, po którą warto sięgnąć.
